Małgorzata Grec: Weszłyśmy na wyższy poziom swoich umiejętności

Po awansie do fazy pucharowej UEFA Women’s Champions League porozmawialiśmy z jedną z bohaterek starcia z cypryjskim Apollonem, Małgorzatą Grec.

Jak to się robi, żeby przez cały mecz biegać na tak dużej intensywności po 20 dniach izolacji?

Nie wiem! (śmiech) Naprawdę nie wiem, jak to jest możliwe. Ważne, że przyniosło pożądany skutek. Widocznie, jak się chce, to można.

Rzeczywiście czułaś się na boisku tak dobrze, jak wyglądało to z boku?

Pod koniec pierwszej połowy złapał mnie straszny skurcz w żołądku i po zejściu na przerwę musiałam skorzystać z pomocy lekarza. Po powrocie na boisko było już jednak dużo lepiej, pewnie także dlatego, że drużyna przeciwna, mówiąc kolokwialnie, trochę „siadła” fizycznie. To było zupełne przeciwieństwo tego, co oglądaliśmy w pierwszych 15 minutach spotkania. W drugiej połowie to my grałyśmy piłką, a to zawsze ułatwia zadanie. Nie zeszłyśmy poniżej pewnego poziomu, a przeciwniczki – nie ma się co oszukiwać – nie wytrzymały fizycznie.

Podkreślał to nawet wasz trener przygotowania fizycznego, Paweł Woliński. Stwierdził, że fizycznie zjadłyście rywalki.

To prawda. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

W tym meczu bardzo szybko straciłyście bramkę. Zazwyczaj w tym sezonie po straconym golu, to wy „siadałyście”. Czym ta sytuacja różniła się od innych, że mental nie padł?

Każda z nas pracowała podwójnie, oddawała serce, biegała za drugą koleżankę. Początek w naszym wykonaniu mógł wyzwalać różne emocje i odczucia, bo to drużyna z Cypru przeważała. Miałyśmy jednak także trochę szczęścia, bo rywalki mogły prowadzić wyżej, ale doskonale w bramce spisywała się Ania Palińska. Dzięki temu wszystkie weszłyśmy na wyższy poziom swoich umiejętności. Pokazałyśmy, że potrafimy się podnieść i rozstrzygnąć wynik meczu na swoją korzyść nawet w ostatnich minutach. To była więc mieszanka – połączenie szczęścia, umiejętności i fizyczności.

Kluczowe było chyba również to, że przez cały mecz wierzyłyście w to, że możecie go wygrać.

W przerwie powiedziałam dziewczynom, że my strzelimy tego gola. Po prostu to czułam. To był bodziec, bo zrozumiałyśmy, że przeciwniczki nie są nadludźmi, że one też się mylą, popełniają błędy.

Jeszcze przed golem na 1:1 wydawało się, że byłaś faulowana w polu karnym, ale jedenastki nie było. Jak ta sytuacja wyglądała z Twojej perspektywy?

Byłam faulowana, ale niestety sędzia tego nie zauważyła i nie odgwizdała rzutu karnego, ale co zrobić? Na szczęście nie musimy tego rozpamiętywać.

Jesteś dumna z tej drużyny?

Oczywiście! Szczególnie że przed tym meczem mierzyłyśmy się również z przeciwnościami losu. Mamy takie czasy, w których to nie umiejętności, a wyniki testów na koronawirusa, decydują o tym, kto gra. Ja też, dopóki nie otrzymałam rezultatu, nie byłam pewna, czy będę „negatywna”, czy może nadal „pozytywna”. Później nie miałam pojęcia, jak po tak długim czasie bez gry i treningów, zareaguje mój organizm. Powiedziałam sobie jednak, że albo wszystko, albo nic, bo takich meczów nie gra się co tydzień. Oczywiście, do każdego spotkania podchodzimy z wielką motywacją, ale to są jednak kwalifikacje do Ligi Mistrzyń – inna otoczka, inni rywale. Było i jest o co grać.

Było w twojej karierze zwycięstwo, które smakowało lepiej niż to w meczu z Apollonem?

Przeżyłam już różne chwile, zdobywając mistrzostwo czy Puchar Polski. Ta wygrana na pewno była jednak inna, bo przecież nigdy wcześniej nie udało nam się awansować do 1/16 finału Ligi Mistrzyń. Było to więc uczucie wyjątkowe.

Dla Ciebie ten awans to spełnienie marzeń czy mierzysz wyżej?

Chyba jeszcze nie. Chcemy więcej! Czekamy na ten moment, w którym usłyszymy w Łęcznej hymn Ligi Mistrzów. Dla nas, dla całego klubu to historyczny awans. Pozostaje nam się tylko cieszyć, bo mimo gorszej dyspozycji na boiskach ligowych, pokazałyśmy, przede wszystkim sobie, że potrafimy grać w piłkę.

Marzy Ci się jakiś konkretny rywal w 1/16 finału?

Chciałabym zagrać przeciwko Barcelonie. Chociaż może łatwiej byłoby trafić na mniej uznany i nieco słabszy kadrowo zespół, ale… no marzy mi się ta Barcelona (śmiech).

Fot. Przemek Gąbka

Najbliższy mecz Ekstraliga

Kalendarz wydarzeń

(godz. 17:00 ) 1/16 finału UWCL: GKS Górnik Łęczna - Paris Saint-Germain

(godz. 13:00 ) 1/16 Pucharu Polski: KS Unia Opole - GKS Górnik Łęczna

(godz. 15:00 ) Rewanż 1/16 finału UWCL: Paris Saint-Germain - GKS Górnik Łęczna

Ekstraliga
Lp. Nazwa Mecze Punkty
1 KKS Czarni Sosnowiec 11 31
2 TME UKS SMS Łódź 11 28
3 KKPK Medyk Konin 11 23
4 GKS Górnik Łęczna` 11 21
5 Śląsk Wrocław 10 19
6 GKS Katowice 11 16
7 AZS UJ Kraków 11 16
8 Sportis KKP Bydgoszcz 11 12
9 Olimpia Szczecin 11 8
10 AP Lotos Gdańsk 11 7
11 LKS Rolnik B. Głogówek 10 2
12 TS ROW Rybnik 11 1
CLJ
Lp. Nazwa Mecze Punkty
1 GKS Górnik Łęczna 9 25
2 UKS SMS Łódź 9 21
3 KS SWD Wodzisław Śląski 8 17
4 CWKS Resovia Rzeszów 9 16
5 Bronowianka Kraków 9 15
6 1 KS Ślęza Wrocław 8 15
7 UKS 3 Staszkówka Jelna 9 12
8 TS ROW Rybnik 9 4
9 KS Unia Opole 9 4
10 KKS Zabrze 9 0