Piotr Mazurkiewicz: Emocje były tak wielkie, że nie mogłem zasnąć

– Wykonaliśmy kawał dobrej roboty – mówi po awansie do 1/16 finału UEFA Women’s Champions League nasz trener, Piotr Mazurkiewicz. W rozmowie z klubowym portalem podkreśla także, że sytuacja z zakażeniami koronawirusem scementowała zespół.

Emocje już opadły?

Były tak wielkie, że nie mogłem zasnąć. Cały czas przed oczami miałem mecz, każdą naszą okazję. Z minuty na minuty jednak emocje powoli opadają.

Mecz z Apollonem był najlepszym, jaki drużyna rozegrała w tym sezonie?

Pod względem wyniku, ale i celu, jaki mieliśmy, na pewno tak. To spotkanie pokazało i potwierdziło, jak duży potencjał tkwi w naszym zespole, chociaż ja nigdy nie miałem co do tego wątpliwości. W tym meczu byliśmy monolitem, aczkolwiek nie uniknęliśmy błędów, bo jest to niemożliwe. Koniec końców jednak jesteśmy w 1/16 finału Ligi Mistrzyń.

Po raz pierwszy w historii klubu. Jak przyjął Pan ten awans?

Pomyślałem sobie: kurcze, jestem trenerem zespołu, który awansował do 1/16 Champions League! Czasami potrafimy marginalizować pewne rzeczy, ale mamy zespół, który jest mistrzem Polski, który gra w europejskich pucharach, a ja jestem „kapitanem” tego statku. Czuję niesamowitą radość ze zwycięstwa i dumę z zespołu, klubu, który stworzył nam warunki, umożliwiające nam grę na europejskim poziomie.

A denerwował się Pan w trakcie meczu, kiedy piłka nie chciała wpaść do bramki?

Kiedy zobaczyłem nasze rywalki na rozgrzewce, uzmysłowiłem sobie, mimo że wiedziałem o tym już wcześniej, jak silne są fizycznie. Uczulałem na to nawet zawodniczki na odprawie. Nie tyle więc byłem zdenerwowany, a zniecierpliwiony, bo w pierwszych 20 minutach zbyt łatwo pozwalaliśmy Apollonowi podchodzić pod naszą bramkę. W końcu jednak zespół zauważył, że my też możemy, a dzięki temu zaczęliśmy sobie stwarzać sytuacje. Wtedy poczułem, że ta bramka w którymś momencie musi paść, szczególnie że Cypryjki z minuty na minutę gasły. My natomiast cały czas się nakręcaliśmy, czego owocem były dwie bramki w końcówce.

Wszystkie zawodniczki wzniosły się na wyżyny swoich możliwości. Któraś z nich czymś Pana zaskoczyła?

Nie. Pracuję z nimi na co dzień i nigdy nie wątpiłem i nie zwątpię w ich umiejętności. Wszystkie mają w sobie ogromny potencjał, ale w tym meczu musieliśmy się skupić na byciu jednością. Oczywiście bardzo szybko stracony gol zburzył nieco nasze założenia, bo tak naprawdę zaczynaliśmy od wyniku 0:1. To zawsze podcina zawodnikom skrzydła i przypuszczam, że tak samo było w naszym przypadku. Mieliśmy jednak świadomość, że przed nami jeszcze 87 minut. Za tym poszły de facto stuprocentowe sytuacje, które, mimo że niewykorzystane, to podniosły nas na duchu. Wracając jednak do pytania: nie, absolutnie nie było tak, że byłem w szoku, bo nie wiedziałem, że któraś z dziewczyn potrafi grać na takim poziomie. Przekonaliśmy się o tym, co znaczy determinacja w dążeniu do celu.

Oba mecze kwalifikacji rozegraliście osłabieni brakiem ważnych piłkarek. Paradoksalnie wydaje się, że być może także dzięki temu i chęci, by te, które wypadły teraz, mogły zagrać w kolejnej fazie rozgrywek, wasza gra wyglądała lepiej.

Takie sytuacje cementują zespół. Na odprawie zacytowałem jednego z piłkarzy reprezentacji Włoch, Andreę Belottiego. Po meczu z Polakami jeden z włoskich dziennikarzy zapytał go, co takiego się wydarzyło, że zagrali o niebo lepiej niż przed miesiącem w Gdańsku. Odpowiedział: widzieliśmy, jak nasi koledzy każdego dnia wyjeżdżają ze zgrupowania z powodu pozytywnych wyników testów na koronawirusa. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musi nas to zjednoczyć. Właśnie to przekazałem dziewczynom na odprawie, że ten trudny moment musi nas scementować. Wypadła nam Natasza Górnicka, wypadła nam Patricia Hmirova. Natasza od tygodnia źle się czuła, do czasu poniedziałkowych badań leżała w łóżku, nie wychodziła z domu. Test dał wynik negatywny, co bardzo nas ucieszyło, ale nie chcieliśmy ryzykować. Wcześniej podobną sytuację mieliśmy z Alą Dyguś, która przez tydzień nie trenowała z drużyną, Gosia Grec i Ewelina Kamczyk 21 dni spędziły w izolacji. I uważam, że to wszystko tylko i wyłącznie je zmobilizowało. Wiedzieliśmy, że to tylko jeden mecz, że szansy na poprawę, czy rehabilitację nie będzie.

Po meczu pojawiło się takie zdjęcie, na którym widać, jak Ewelina Kamczyk leży na murawie, a pan do niej podchodzi i uściska jej dłoń. Zdjęcie-symbol?

Ewelina to nasza druga kapitan, która w tym meczu wypruwała sobie żyły dla drużyny. Po meczu dziękowałem wszystkim zawodniczkom. Podszedłem także do Eweliny, przybiliśmy piątkę, pomogłem jej wstać, a że wyszło tak symbolicznie – dużo w tym przypadku.

Spodziewałby się Pan kilka lat albo nawet kilka miesięcy temu, że będzie trenerem zespołu, który zagra w fazie pucharowej Ligi Mistrzyń?

Nigdy. Zaczynając pracę w Górniku, zawsze zakładałem sobie jakiś cel sportowy. Celowałem w mistrzostwo i udało się je zdobyć trzykrotnie. Ale mówiąc szczerze, o Lidze Mistrzyń nigdy bym nie pomyślał. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty.

W 1/16 finału wolałby pan trafić na wielkiego rywala, jakim byłby np. Olympique Lyon, Wolfsburg lub Barcelona, czy może na kogoś, kogo pokonanie będzie nieco łatwiejsze?

Przyjmę to, co da los. Ostatnie pół roku wiele mnie i myślę, że także nas wszystkich, nauczyło. Jednego dnia możemy normalnie funkcjonować, trenować, a drugiego możemy być „pozytywni”. Musimy umieć cieszyć się z tego, co mamy i co przynosi nam życie.

Fot 2. Przemek Gąbka

Fot. 3. Sławek Pięciak

Najbliższy mecz Ekstraliga

Kalendarz wydarzeń

(godz. 17:00 ) 1/16 finału UWCL: GKS Górnik Łęczna - Paris Saint-Germain

(godz. 13:00 ) 1/16 Pucharu Polski: KS Unia Opole - GKS Górnik Łęczna

(godz. 15:00 ) Rewanż 1/16 finału UWCL: Paris Saint-Germain - GKS Górnik Łęczna

Ekstraliga
Lp. Nazwa Mecze Punkty
1 KKS Czarni Sosnowiec 11 31
2 TME UKS SMS Łódź 11 28
3 KKPK Medyk Konin 11 23
4 GKS Górnik Łęczna` 11 21
5 Śląsk Wrocław 10 19
6 GKS Katowice 11 16
7 AZS UJ Kraków 11 16
8 Sportis KKP Bydgoszcz 11 12
9 Olimpia Szczecin 11 8
10 AP Lotos Gdańsk 11 7
11 LKS Rolnik B. Głogówek 10 2
12 TS ROW Rybnik 11 1
CLJ
Lp. Nazwa Mecze Punkty
1 GKS Górnik Łęczna 9 25
2 UKS SMS Łódź 9 21
3 KS SWD Wodzisław Śląski 8 17
4 CWKS Resovia Rzeszów 9 16
5 Bronowianka Kraków 9 15
6 1 KS Ślęza Wrocław 8 15
7 UKS 3 Staszkówka Jelna 9 12
8 TS ROW Rybnik 9 4
9 KS Unia Opole 9 4
10 KKS Zabrze 9 0